Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Dzień Matki
„Poniedziałek, 26 maja 2008: Żywą, nowonarodzoną dziewczynkę znalazła dzisiaj w zaroślach przy jednej z ulic w Krakowie przechodząca kobieta. Dzięki wiedzy dzielnicowego, przy wykorzystaniu psa tropiącego, policjanci dotarli do mieszkania kobiety, która najprawdopodobniej jest matką dziecka.”
Gdy po raz pierwszy usłyszałam o tym wydarzeniu nie wiedziałam co powiedzieć. Właściwie co tutaj dużo mówić, dla mnie to był szok. Pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło, to sytuacja jaka się dzieje co lato: porzucone w lesie psy. Dziecko też porzucone, pozostawione na łaskę losu. Przecież ta mała bezbronna istota nie jest niczemu winna, też zasługuje na życie. Jeśli matka nie chce dać jej swojej miłości i opieki, dlaczego nie dała jej szansy, aby otrzymała to od kogoś innego? Jak na ironie losu, to właśnie w Dzień Matki, właśnie w taki sposób zrezygnowała z macierzyństwa. Dla jednej kobiety narodziny dziecka byłyby najpiękniejszym prezentem, dla tej jak widać niechcianym kłopotem. Nie chcę jej oceniać, bo nie znam dokładnie całej sprawy, zresztą nawet gdybym znała nie do mnie ocenianie należy. Chciałam po prostu przedstawić to co myślę i to co wtedy czułam.
Kornelia 28/05/2008 18:31:19 [
Powrót]
Komentuj